Po co komu licznik spacji
Najczęściej to zwykła zabawa albo pojedynek ze znajomym, ale bywa używany poważniej, bo gracze sprawdzają w ten sposób, czy klawiatura rejestruje szybkie serie naciśnięć, a osoby po urazie dłoni obserwują, jak zmienia się tempo w kolejnych tygodniach. Test bywa też prostym sposobem na porównanie dwóch klawiatur, kiedy zostaje ta sama ręka i ten sam czas, a zmienia się tylko sprzęt.
Auto-powtarzanie, czyli największa pułapka takiego testu
Gdy przytrzymasz klawisz, system operacyjny po krótkiej zwłoce zaczyna wysyłać kolejne zdarzenia naciśnięcia - zwykle około trzydziestu na sekundę. Licznik, który tego nie filtruje, pokaże wynik nieosiągalny dla żadnego palca. Przeglądarka oznacza takie zdarzenia specjalną flagą, więc da się je rozpoznać i pominąć. W podsumowaniu pokazujemy, ile ich odpadło.
Drugie zabezpieczenie działa prościej, bo liczymy tylko naciśnięcia, a nie zwolnienia klawisza. Jedno pełne naciśnięcie daje więc dokładnie jeden punkt.
Ile naciśnięć na sekundę to dużo
Naciskanie jednym kciukiem daje zwykle 4-6 naciśnięć na sekundę, a dwa palce uderzające naprzemiennie podnoszą wynik do 7-10. Powyżej 12 o rezultacie decyduje już sprzęt, czyli skok klawisza, czas jego odbicia i częstotliwość odpytywania klawiatury przez komputer.
Przy dłuższych próbach tempo spada. W próbie sześćdziesięciosekundowej większość osób traci 20-30 procent tempa w porównaniu z pierwszymi pięcioma sekundami. To normalne i nie oznacza, że coś robisz źle.
Jak liczymy wynik
Wynik to liczba naciśnięć podzielona przez czas trwania próby w sekundach. W trybie na czas mianownik jest z góry znany, w trybie na cel znamy licznik, a mierzymy czas. Do pomiaru używamy zegara o wysokiej rozdzielczości, którego odczyt nie zależy od obciążenia procesora. Tempo nie zmienia się więc od tego, czy w tle działa inna karta przeglądarki.